Baby smart – innowacyjne siedzisko dla samodzielnego przedszkolaka

Mówi się, że kobiecie, której dziecko nie ukończyło 2. roku życia można wcisnąć każdą pierdołę dla malucha. Poprzeczkę podwyższją producentom rodzice starszych pociech, którzy po pierwszym szale zakupowym związanym z narodzinami nowego członka rodziny, z zmiesiąca na miesiąc coraz rozsądniej wydają forsę  na różne dziecięce szpargały.

Gdy w sierpniowy weekend odwiedziłam dobrych znajmych w Ich nowiuśkim i pięknym domu moją uwagę, zaraz po wejściu do kuchni, skupiło siedzisko leżące na krześle. Takie bez pasów, rzepów, pozbawione elementów specjalnego monażu i zabezpieczeń. Jego właścicielka dwóch wiosen jeszcze nie skończyła, więc mój krytyczny głos wewnętrzny upatrujący zagrożeń i potencjalnego niebezpieczeństwa zawsze i wszędzie, od razu o sobie przypomniał.

Nie minęło nawet pół minuty od momentu gdy mój mały Piorun dopadł sprzęt z impetem. Z drugiego końca kuchni zdążyłam go tylko zobaczyć oczami wyobraźni – lądującego z hukiem na terakocie z siedziskiem na głowie… i się zdziwiłam, bo Młody wdrapał się na nie całkiem sprawnie, lokując pupę na „poddupniku”. I mimo, że krzesło na którym siedzisko leżało nie miało bocznych oparć, a Młody wiercił się na nim i kręcił jeszcze przez chwilę, sprzęt nadal pozostawał nieruchomo w jednym miejscu. Po uśmiechniętej buzi mojego Malca wnioskowałam, że było mu tam bardzo wygodnie…

Sekret gadżetu tkwi w materiale z którego jest wykonane. Jak podaje za producentem tego amerykańskiego wynalazku  jego dystrybutor w Polsce, siedzisko wykonane jest ze specjalnej pianki „Cooshee, z gładką i ciepłą „skórką” – taki opis czytam na stronie www.babysmart.pl

Innowacyjnność materiału polega na tym, że siedzisko nie spada i nie ześlizguje się z krzesła, co daje dziecku pełną swobodę ruchów i poczucie niezależności (rodzic nie musi uczestniczyć w czynności sadzania i wyjmowania/zdejmowania, jak to się dzieje w przypadku tradycyjnych krzesełek do karmienia.

Siedzisko łatwo się czyści i jest mobilne. No i będzie służyć dłużej niż pół roku (produkt przewidziany jest dla dzieci od 2. do 6. roku życia). A takie kompaktowe sprzęty i rozwiązania doceniam szczególnie.

Główną wadą siedziska jest oczywiście jego cena – 169 zł. I póki co, na próżno szukać egzemplarzy z drugiej ręki na portalach aukcyjnych. Na pocieszenie – jeśli przyjąć, że siedzisko będzie służyć naszemu dziecku przez np. 4 lata, to koszt miesięczny sprzętu to nieco ponad 3,50 PLN :)

My jeszcze siedziska nie mamy, ale po ogarnięciu się z wrześniowymi wydatkami na wyprawkę szkolnę pewnie z czasem je nabędziemy:)

Ps. Nie jest to tekst sponsorowany. Piszę o siedzisku bo po prostu jestem do niego przekonana:)

Powrót
  • Monika Banaszewska

    A ja znalazłam na allegro:-)

    • user1

      o proszę…nowe? jak pisałam tekst jeszcze nie było:)