Modelowanie na dobry dzień – czyli jak szybko i sprawnie wyjść z dzieckiem rano z domu.

Wiek przedszkolny to czas dynamicznego rozwoju psychicznego i fizycznego. Dziecko zaczyna samodzielnie wykonywać czynności, w których do tej pory pomagali mu rodzice. Taka niezależność jest zawsze powodem do dumy rodziców, ale wymaga od nich zaangażowania, czasu i cierpliwości. Ta ostatnia jest wystawiana na próbę, szczególnie rano, gdy wszyscy się spieszą.

Jak można pomóc sobie i dziecku w sprawnym wychodzeniu z domu? Co zrobić by maluch, bez zbędnego ociągania się, wstawał z łóżka, mył się i zjadał śniadanie?

„Przede wszystkim trzeba uwzględnić jak szybko i sprawnie wstają i organizują się rodzice“ – mówi Małgorzata Muszyńska, psycholog i dyrektor niepublicznego przedszkola „Milusin“ w Warszawie.

„Dzieci uczą się najwięcej przez modelowanie. Jeśli rodzice wykonują poranne czynności sprawnie i szybko, można się spodziewać, że dziecko, prędzej czy później, też tego się nauczy. Drugim uwarunkowaniem są osobnicze cechy dziecka, między innymi jego temperament, ale na to nie mamy wielkiego wpływu. O tym decydują głównie, choć z pewnymi wyjątkami, nasze geny. Trudno więc wymagać od dziecka, które z natury jest powolne, żeby skakało jak sprężynka, zwłaszcza zaraz po obudzeniu“ – dodaje Małgorzata Muszyńska.

Im regularniej, tym łatwiej

Zachowanie cyklu, w którym czynności powtarzają się regularnie i w określonej kolejności, buduje u dziecka poczucie bezpieczeństwa. Wypracowanie schematu dnia jest łatwiejsze w tych rodzinach, w których wszyscy domownicy wstają o tej samej porze. W domach, w których praca zawodowa rodziców nie wymusza na nich regularnych pobudek, wprowadzanie rytmu poranka jest trudniejsze.

„Wyjścia są dwa – albo narzucić sobie rygor i motywować się do wstawania o stałej porze, albo pokochać styl życia, w którym każdy dzień wygląda inaczej. Innego wyjścia nie ma. To indywidualna decyzja każdej rodziny“– mówi psycholog.

Jeśli jednak widzimy, że nasza pociecha celowo wydłuża wykonywanie poszczególnych czynności, możemy wpłynąć na jej zachowanie komunikując w sposób zrozumiały, jakie będą konsekwencje takiego postępowania.

Stanowcze wytyczanie granic to nie przemoc

Małgorzata Muszyńska zachęca do przeczytania książki Jane Nelsen „Pozytywna dyscyplina“. To lektura, która pokazuje rodzicom sprawdzone sposoby radzenia sobie z klasycznymi zachowaniami dzieci. Autorka przytacza m.in. przykład, w którym dziecko zostało dowiezione do szkoły w…piżamie. Zanim tak się stało rodzic spokojnie , ale stanowczo zakomunikował malcowi, ile minut ma na ubranie i co się stanie, jeśli do określonej godziny, dziecko nie będzie gotowe do wyjścia.

„Ponieważ dziecko konsekwentnie odmawiało wykonania woli rodzica, po upływie wyznaczonej godziny, zostało zabrane do szkoły w takim stanie, w jakim się znajdowało (czyli w piżamie). Spokojne, ale zdecydowane wzięcie na ręce dziecka i przeniesienie z miejsca na miejsce to nie przemoc. To wytyczenie granicy, której zazwyczaj dzieci następnym razem już nie przekraczają – uważa Małgorzata Muszyńska i opisuje przykład z własnego życia.

„Podczas wspólnych zakupów, moja córka położyła się na ziemi tłukąc w podłogę rękami i nogami. Nie zgodziłam się na włożenie do koszyka ściągniętej z półki zabawki. Nie podobała mi się przede wszystkim forma prośby. Ponieważ ostrzeżenia ustne nie pomogły, porzuciłam częściowo wypełniony zakupami koszyk, wzięłam córkę na ręce i wyniosłam ze sklepu. Potem spokojnie poinformowałam ją, że na dziś zakupy skończyłyśmy. Podobna próba sił nigdy później nie miała już miejsca“ – opowiada psycholog.

Taka sytuacja jest zawsze kłopotliwa i niezręczna dla rodzica. Trudno jest opanować emocje, gdy dziecko pręży się i szarpie. Ważne, by nie dać się wyprowadzić z równowagi. Czasem mocne przytulenie dziecka i przetrzymanie go w objęciach do momentu uspokojenia wystarczy, by taką sytuację opanować. Dzieci zachowują się w różny sposób i to co było skuteczne u jednego dziecka, u drugiego może przynieść odwrotny skutek. „Czasem po prostu warto zostawić dziecko w spokoju i dać mu czas na to, by samo opanowało emocje. Najważniejsza jest elastyczność. Rodzice znają najlepiej sami własne dzieci i zazwyczaj mogą przewidzieć ewentualne skutki zachowań. Warto ufać własnej intuicji“ – radzi Małgorzata Muszyńska.

Ważny wyjątek od reguły

Bywają takie dni, kiedy bez wyraźnego powodu, rutynowe czynności wykonujemy mniej sprawnie, niż zazwyczaj. Wychowanie dziecka to przecież trudny i wymagający proces. Zasady są bardzo ważne, ale warto trochę odpuścić czasem i sobie i dziecku. Wspólne poleniuchowanie w łóżku, czy poranne, obejrzenie z dzieckiem ulubionej bajki, na pewno nie zniwelują dotychczas budowanego schematu poranka a mogą przynieść jedynie pozytywny skutek w budowaniu bliskości między rodzicem a dzieckiem.

„Warto być dla siebie wyrozumiałym. Są ludzie, którym sprawne organizowanie się przychodzi łatwo. Mają zachowany rytm dnia, czy tygodnia. Są też tacy, którzy wbrew samym sobie, wciąż się do czegoś lub kogoś dostosowują, by ten rytm zachować. Rosnący z tego powodu stres i tak w późniejszym czasie odbije na relacjach z dzieckiem. Dzieci to bardzo dobrzy obserwatorzy. Dlatego warto czasem pozwolić i sobie i dziecku na oddech w codziennej gonitwie – podsumowuje Małgorzata Muszyńska.

Niepubliczne Przedszkole „Milusin” istnieje od blisko 12 lat. Placówka posiada Certyfikat Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Misją przedszkola jest wspomaganie dziecka we wszechtronnym rozwoju. Myśl przewodnia Milusina to „Mamy czas, by dziecko odkrywało czas we własnym tempie”. Wiecej o przedszkolu na www.milusin.pl

Komentarz Maamooo: dobre przedszkole to takie, do którego wysłalibyście swoje dzieci po raz drugi. To takie miejsce, gdzie światopogląd kadry przedszkola jest bliski Waszemu. Dla mnie „Milusin” zrealizował swoją misję w  przynajmniej dwustu procentach! Dziękuję.

.

Powrót