Newsweek: „Sodoma i Bułgaria. Co polskie dzieci robią na obozach“

„Pieszczoty – 20 euro, stosunek – 50 euro. Zagraniczne obozy wakacyjne dla nastolatków to często głównie picie i seks. Także za pieniądze“ – donosi tygodnik.

„Małgorzata myślała, że nic jej już nie zdziwi. Stara harcerka, od lat jeździ na wycieczki z młodzieżą jako wychowawczyni albo kierowniczka obozów. Ale mówi, że to co się dzieje w ostatnich latach na zagranicznych obozach, przechodzi ludzkie pojęcie“ – opisuje Newsweek.

„Bułgaria, Złote Piaski. Wieczorem obóz, na kórym jest wychowawczynią, ma zaplanowane wyjście do miasta na dyskotekę. Małgorzata jak zwykle co dwie godziny zbiera swoją grupę i sprawdza trzeźwość. Przed dyskoteką harmider, grupka chłopaków z obozu sportowego wdrapała się na nieczynny podnośnik do bungee. Wszyscy pijani, wymiotują z góry. Na dole dzieciaki biją brawo. Małgorzata chce zaalarmować policję, ale ucisza ją wychowawczyni grupy: – Niech się pani nie wtrąca, to nie pani kolonia“ – relacjonuje  tygodnik.

„Teraz Małgorzata postanowiła wtrącić się we wszystkie kolonie naraz. Opowie o dzikich orgiach gimnazjalistów. A przede wszystkim o tym, że wychowawcom, biurom podróży i rodzicom wygodniej jest tego nie wiedzieć“ -  alarmuje gazeta.

Teks w całości: „Newsweek“, nr 28/14, 7-13.07.2014

Autor: Wojciech Staszewski

Komentarz maamooo: tekst, który pokazuje nie tylko znieczulicę dorosłych na zepsucie młodych ludzi, ale przede wszystkim brak sysemowych narzędzi kontroli i brak wymagań wobec ludzi, którzy organizują takie obozy i mogą zostać opiekunami młodzieży podczas letniego „wypoczynku“. I choć wszyscy pewnie niejedno mamy za uszami z lat młodości, to fakt tak drastycznego obniżenia wieku oraz totalne wyuzdanie poraziły mnie najbardziej. I to wszystko za przyzwoleniem…Polecam lekturę wszystkim rodzicom, którzy planują wysłać dzieci na obozy, nie tylko te zagraniczne.

Powrót
  • marihunaen

    sranie w banie piszecie takie coś aby rodzice nas nie puszczali na kolonie

    • user1

      wcale nie – chodzi tak naprawdę o to żebyśmy jako rodzice wiedzieli komu Was powierzamy – młodość ma swoje przywileje, ale ma też pewne granice – jakie to każdy z Was i nas (już dorosłych) wyniósł z domu. Jeśli się je przekracza – powstają takie teksty jak w newsweek