Dziś, tuż przed wyjściem do szkoły…

ja: Zuzia! co to jest?

Zuzia: no…kanapka

ja: ale przecież przed wyjazdem na święta prosiłam, żebyś sprawdziła czy w plecaku nie zostało nic do jedzenia, a dwa dni temu miałaś przygotować plecak do szkoły…
Zuzia: yyyyyyy, zapomniałam…
ja: jak to?
Zuzia: oj mamo, nic się nie stało, przecież kanapka była zapakowana…
ja: to powąchaj plecak…
Zuzia: ups….
ja: na tę chwilę nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci miłego dnia w szkole…
Zuzia: hmmmmm, ale zrobisz mi kanapkę, prawda?

Powrót
  • http://martynag.pl/ Martyna G.

    Dzieci… powinny uczyć się na błędach. Sama siebie w dzieciństwie też tak nie raz załatwiłam. Pamiętam, że gdy nie zjadłam kanapki w szkole to tak mi było przykro, że mama moja rano się fatygowała a ja znieważyłam to :)