Wprost:” Miejsca intymne odmłodzę”

„Kiedy Agnieszka zobaczyła w telewizji kobietę z przerośniętymi wargami sromowymi, serce zaczęło jej bić jak oszalałe. A gdy pokazali, że zwisające kawałki skóry można po prostu obciąć, nie była w stanie zasnąć.  – Na zmianę ryczałam  i wpadałam w histeryczny śmiech. Bo nagle okazało się, że część mojego ciała, której tak bardzo nienawidziłam, można zmienić!” – relacjonuje tygodnik „Wprost” w najnowszym wydaniu.

„Dr Rafał Kuźlik, ginekolog plastyczny (podkreśla jednak, że oficjalnie takiej specjalizacji nie ma ), ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu św. Anny w Piasecznie, w dokumencie „Sekrety chirurgii” emitowanym w TVN  Style zajmował się właśnie naprawianiem defektów kobiecych miejsc intymnych. Historii takich jak ta Agnieszki mógłby przytoczyć dziesiątki. – To nie żadne fanaberie tych kobiet. To jest nie tylko dyskomfort, który uniemożliwia jazdę na rowerze czy sprawia ból podczas noszenia bielizny, podczas stosunku. To są prawdziwe dramaty tych kobiet – mówi” – informuje tygodnik.

„Nikt nie prowadzi statystyk takich zabiegów, ale zarówno Kuźlik, jak i inni specjaliści zajmujący się ginekologią plastyczną i estetyczną zgadzają się w jednym: ta działka medycyny estetycznej przeżywa w Polsce prawdziwy rozkwit” – informuje gazeta.

„Do Katarzyny Wilgus-Kubicy, ginekolog z katowickiej Eurokliniki, również zgłaszają się głównie pacjentki z przerostem warg sromowych. – Lista dolegliwości, jakie się z tym wiążą, jest naprawdę długa (…). – Sporo pacjentek, które do nas trafiają, cierpi także na zespół luźnej pochwy. To zwykle kobiety dojrzałe, po porodach, chcące poprawić wygląd intymnej części ciała i, co niezwykle istotne, często chcące także poprawić komfort życia seksualnego-mówi” - pisze „Wprost”.

„Cena operacji miejsc intymnych zwykle zaczyna się od kilku tysięcy złotych i  rośnie w zależności od rodzaju zabiegu” – informuje „Wprost”.

Autorka tekstu: Katarzyna Świerczyńska

Tekst w całości: Tygodnik „Wprost” 27.10-02.11.2014r.

Komentarz maamooo: Umiar to zawsze złoty środek. Gdybym miała zoperować swoją „szanowną” tylko po to by przypodobać się facetowi, prędzej zmieniłabym jego niż „ją”:)

Powrót